Kiasmos DJ set x Stimming live

Kiasmos DJ SET ponownie w Poznaniu! Tym razem w Tamie obok Janusa Rasmussena ze swoim solowym live act’em wystąpi legendarny Stimming.

BILETY:
I PULA: WYPRZEDANA
II PULA: WYPRZEDANA
III PULA:
https://www.biletomat.pl/muzyka-klubowa/kiasmos-dj-set-stimming-live-3011-poznan-poznan-8442/
https://goingapp.pl/evt/2154669/kiasmos-dj-set-stimming-live
no guestlist

KIASMOS (DJ SET)
Nieprzespane noce spędzone na szalonych, wolnych od zmartwień imprezach z minimal techno. Potańcówki z synthpopem rodem z lat 90. Dziecięce ogniska rozpalane gdzieś dziko na wsi. Te wszystkie wspomnienia potrafią wywołać sety Kiasmos, w których dominuje starannie wyselekcjonowana, melodyjna elektronika.

Twórczość istniejącego już dziesięć lat islandzkiego duetu to połączenie sznytu multiinstrumentalisty Ólafura Arnaldsa i niebanalności producenta Janusa Rasmussena. W muzyce reprezentantów cenionej wytwórni Erased Tapes świeże podejście do gatunku modern classical łączy się z wyważonym, minimalistycznym techno. Wielominutowe, przemyślane kompozycje skandynawskiego tandemu łatwo wprowadzają w trans, z którego trudno się uwolnić. Niezależnie od tego, czy będzie to Wasz pierwszy czy siódmy raz z Kiasmos, hipnotyczne tańce do samego rana są gwarantowane. Niewielu artystów potrafi przenieść tyle emocji na klubowy parkiet.

STIMMING LIVE
Początkowo – podobnie jak w wypadku innych DJ-ów – nie był zainteresowany elektroniką. Gdy miał 10 lat, uczył się gry na pianinie, skrzypcach i perkusji. Dopiero później chwycił za komputer wraz z syntezatorami, które – jak wspminał potem wielokrotnie w wywiadach – były jego przeznaczeniem. Doskonale wiedząc, kim chce zostać w przyszłości, Martin Stimming szybko przeprowadził się do Hamburga. To właśnie tam poznał Adriano i Solomuna, którzy wspólnie zakładali właśnie wytwórnię Diyamic Music. Dalszy ciąg historii to już seria sukcesów: kawałek „Una Pena” będący nieformalnym hitem Ibizy, świetnie przyjęty album „Reflections” czy remiksy dla Roberta Babicza, Stephana Bodzina albo Niny Kraviz mówią same za siebie.
W odróżnieniu od niektórych artystów osiadających na laurach – stale eksperymentuje i stara się zaskakiwać słuchaczy. W swoich kompozycjach wykorzystuje nagrane niekiedy w przelocie dźwięki: szum ekspresu do kawy, spadające dziecięce zabawki czy szczęk noża do krojenia pizzy. Na albumie „Liquorice” testuje możliwości automatu perkusyjnego, łącząc go z syntezatorowymi pasażami, żeby kilka miesięcy później stworzyć z Brandenburską Orkiestrą Miejską klasyczne aranżacje swoich numerów. Aby w stu procentach móc skupić się na tworzeniu nowych utworów, potrafi – jak w przypadku krążka „Alpe Lusia” wyjechać w alpejską głuszę na północy Włoch. Niemiec chętnie sięga wreszcie po nowe technologie, wykorzystując w swoich setach czterowymiarowy soundsystem. Szykujcie się na noc pewną audiowizualnych wrażeń i emocji!

TAMA